czwartek, 24 maja 2018

Chwalipost

Jeśli myślicie, że między jednym postem a drugim niczego nie przemalowałam, to jesteście w błędzie. Przemalowałam otóż stare, wiklinowe fotele mocno nadgryzione zębem czasu i meteorologii. Nie zrobiłam zdjęcia "przed", bo zapomniałam. Ale spoko, zdjęć z tego cyklu będzie dzisiaj dużo - tyle że nie moich. Wszak Kury to osoby niezwykle kreatywne.
Na pierwszy ogień moje fotele. Marta kupiła sobie nowe, a stare przygarnęłam ja. Możliwe, że Marta pożałuje tej decyzji, hrehre:


Tak zaaranżowałam przemalowane szafki. Dzięki temu mam (jeszcze) porządek na biurku:) Zdjęcia takie sobie, bo pod światło. Komputer na razie stoi na kawałku palety, bo to idealna wysokość i się mieści. Biurko pod nogami ma poprzeczkę i komputer mocno wystawał - w sam raz, żeby się o niego potykać. Paletę pomaluję przy następnej okazji:




Nie sposób nie zachwycać się tegorocznym majem - zachwycam się więc i trzaskam zdjęcia. Już są PRAWIE dobre, hrehre. To poprzynudzam, trudno. Zdjęcia są po to, aby je oglądać:







A teraz oddaję łamy Koleżankom Kurom.
Za pomocą farby pt. "Kacze jaje" (czy jakoś tak) Hanna przerobiła witrynkę, stół i krzesła. Mnie jednak bardziej intryguje zawartość owej witrynki:
 
Hanna, Bolesławiec?



Ewa2, z oczobejnej torebusi zrobiła malarski gadżecik:


Ktoś jeszcze coś przemalował? Łamy są otwarte na propozycje!

sobota, 19 maja 2018

Zagadka nie do rozwikłania

W gościach byłam. Ktoś zgadnie w jakich? Pierwszy zgadnięty otrzyma nagrodę w postaci zdjęcia kota na własność.


Dla ułatwienia (stroma i wyboista droga z piwniczki):
Dla dalszego ułatwienia:


W onych gościach spędziłam bardzo miłe popołudnie i część wieczoru. Na pogaduchach, śmichach-chichach, jedzeniu i piciu wina.
Życzyłabym sobie, aby każde sobotnie popołudnie takie było. I nie tylko sobotnie.

środa, 16 maja 2018

Bardzo dużo zdjęć

Jeszcze nie mogę pochwalić się aranżacją nowych szafek, albowiem nadal zalega na nich (i nie tylko) bałagan. Mogę pochwalić się ławeczką, bo tam było łatwiej odsunąć nogą to i owo. Obok ławeczki, specjalnie dla Pantery, stos poduszek pod jej szanowny zad, bo bała się biedna, że jakby co, to będzie musiała siedzieć na twardym.
Pantero droga, wybieraj - która poduszka i w jakiej kombinacji:

Może tylko pledzik, bez poduszki?
W takiej?
Może w takiej:
Albo takiej:
Sprawa powyższej aranżacji nie jest jeszcze zakończona.
Trochę poprzynudzam zdjęciami, ponieważ wytrwale rozkminiam aparat. Co i rusz znajduję jakąś funkcję, najczęściej przypadkiem. Moim zdjęciom nadal wiele brakuje, jednak wcale nie chcę zostać wybitnym fotografem. W końcu w ilu dziedzinach można być wybitnym, co nie? Denerwuje mnie fakt, że aparat jest wszystkomający, a ja nie wykorzystuję nawet 1/3 jego możliwości. Powoli to się zmienia i JUŻ robię zdjęcia nie tylko przy użyciu funkcji "auto".




Akacje za płotem, przy nieszczęsnej szosie




Płot z tyłu i pergola wymagają oczyszczenia i pomalowania, ale nie wszystko na raz... Pantera, ta poduszka też jest w puli!
Kontakt z przyrodą mam tu taki sobie, ale mam coś, czego nie miałam tam. Nie zdążyłam poszukać właściwego ustawienia aparatu, poza tym było pochmurno:


Kociska całymi dniami wylegują się na parapecie w słońcu, aż im tłuszcz kapie z pazurów:




Fejsbukowe Kury już widziały, pokazuję więc niefejsbukowym zdjęcia zwierzaków zrobione przez Sviatoslava, który jest synem Olesy. Może kiedyś osiągnę taki poziom? Malinki tu nie ma, bo w takich razach chowa się po kątach:









Poza tym, na fali poprzednich komentarzy zaciekawiło mnie, jak brzmią Wasze drugie imiona? Mam na drugie - uwaga, to trudne - Hanna! Kiedy zakładałam blog, blogger nie chciał przyjąć ani Ewy, ani Hanny. Przyjął Hanę i tak zostało. Zresztą podoba mi się i może czas na zmiany? W końcu drugie imię długo leżało odłogiem. A najdziwniejsze imiona, które znam osobiście (w sensie osoby) to Teodozja zwana Tosią i Ewangelina zwana Ewangeliną.